Kino / Teatr Magazyn 

8 najpopularniejszych filmów biblijnych

Bohaterowie Genesis, epizody z życia proroków i Jezusa Chrystusa, Potop – wszystko wydaje się genialną inspiracją do stworzenia dobrego filmu. Ciekawe, że większość najlepszych powstała jeszcze w czasach Złotej Ery Hollywood. Od dawna, nie licząc dwóch filmów o których opowiem Wam na samym końcu, nie powstają interesujące filmy biblijne. Dziwi mnie postawa amerykańskich producentów, którzy są od dawna nastawieni jedynie na kręcenie remake’ów, sequeli i rebootów. Oczywiście większość historii biblijnych także musiałaby wpaść w jeden z tych schematów. Jednak tematyka zawarta w Starym Testamencie czy bogactwo Ewangelii są bardzo regularnie omijane. Warto więc może przypomnieć największe klasyki tego niegdyś bardzo mocno eksploatowanego gatunku. Nie wszystkie są oparte bezpośrednio na opowieściach biblijnych, ale na pewno zawierają postaci z niej znane.

Quo Vadis (1951)

Nie jest to oczywiście adaptacja żadnej z opowieści biblijnych, a film oparty na książce Henryka Sienkiewicza. Bodaj jedynej polskiej książce, która zyskała w Hollywood (i nie tylko) tak wielką sławę. Najbardziej hollywoodzka z adaptacji, wystawny, monumentalny spektakl z pięknymi dekoracjami z tektury, wspaniałymi kostiumami i największym drewniakiem Hollywood Robertem Taylorem w roli głównej. 8 nominacji do Oscara w tym za genialnie przerysowaną drugoplanową rolę Petera Ustinova jako Nerona.

Dziesięcioro Przykazań (1956)

Film mistrza monumentalnych spektakli Cecila B. Demille’a, którego imieniem została nazwana nagroda za całokształt osiągnięć przyznawana przez Stowarzyszenie Hollywoodzkiej Prasy Zagranicznej – wielkie widowisko o Mojżeszu (w tej roli genialnie sprawdzający się w takich filmach Charlton Heston), z rewolucyjnymi jak na tamte czasy efektami specjalnymi. Oto słynna sekwencja przejścia przez Morze Czerwone:

Ben-Hur (1959)

I znowu Charlton Heston w wielkim hollywoodzkim spektaklu – tym razem jako Juda Ben Hur, żydowski książę, który wraca jako niewolnik i walczy od życie i godność. Do dziś film Williama Wylera pozostaje jednym z trzech zaledwie dzieł nagrodzonych 11 Oscarami. Zawiera jedną z najsłynniejszych scen w historii kinematografii – fenomenalnie nakręcony wyścig rydwanów:

Żywot Briana (1979)

Historia Jezusa…a nie przepraszam, historia niejakiego Briana, czyli Biblia w wykonaniu trupy Monty Pythona. Niesamowicie zabawna, oczywiście niekiedy chamsko po pythonowsku wyśmiewająca religijność wariacja na temat historii Jezusa Chrystusa. Kolejny na tej liście film, który pamięta się (oczywiście nie tylko z tego) z jednej z bardziej ironicznych sekwencji jakie widziało kino, kiedy wiszący na krzyżu cierpiętnicy śpiewają:

Ostatnie kuszenie Chrystusa (1988)

Najpierw była obrazoburcza książka Nikosa Kazantzakisa. Potem powstał ten klasyk Martina Scorsese, podobnie jak literacki pierwowzór, zakazany w wielu krajach, wywołujący protesty zwolenników klasycznego czytania historii Chrystusa, który oddał życie za ludzkość i był pozbawionym słabości synem Boga. Tutaj Jezus, w genialnej interpretacji Willema Dafoe, jest po prostu człowiekiem, który ma swoje wątpliwości co tak naprawdę powinien zrobić, czy rzeczywiście jego los musi zakończyć się tak, jak mówi Ewangelia. Jedna z najlepszych filmowych ról Davida Bowie:

Książę Egiptu (1998)

Jedna z pierwszy animacji spoza kanonu Disneya, która obroniła się przed konkurencją wielkiej wytwórni – wspaniałe piosenki, cudownie monumentalna kreska, genialnie rozpisany konflikt między bohaterami. Klasyk, o którym nigdy nie zapomnę, przede wszystkim ze względu na wspaniałą muzyką Hansa Zimmera i ten utwór:

Pasja (2004)

Pisano, że kontrowersyjny, antysemicki i jednoznaczny politycznie. Prawdą jest zapewne każde z tych stwierdzeń. Jednak przy okazji krytyki filmu Mela Gibsona zapomniano o tym, jak mocna filmowo to propozycja – dotykająca bardzo mocno swoją dosadnością, brutalnością która w tym filmie jest całkowicie uzasadniona. Fenomenalne zdjęcia Caleba Deschanela, rewelacyjna muzyka Johna Debney i wspaniałe aktorstwo Mai Morgenstern, która powinna była dostać Oscara za swoją rolę Maryi.

Noe: Wybrany przez Boga (2014)

Niezwykle ryzykowna próba opowiedzenia historii Noego na nowo. Wielu wyśmiewa pomysły Darrena Aronofsky’ego, ja chwalę jego bezkompromisowe podejście , ale też kilka pomysłów obsadowych. Pojedynek aktorski między Russellem Crowe a Rayem Winstonem jest tutaj naprawdę znakomity. Gdyby tylko Noe utrzymał tempo, którego nabrał na początku, i także w tej części na arce pozostał filmem pasjonującym nie tylko wizualnie, byłoby wielkie kino. Świetna rola Jennifer Connelly, która nareszcie przypomniała o sobie.

Exodus: Bogowie i królowie (2014)

Ridley Scott w dzisiejszych czasach nie schodzi z filmowego planu. W drodze z jednego planu filmu science-fiction na drugi, zaplątał się w starożytnym Egipcie i sięgnął po historię Mojżesza (w tej roli doskonały Christian Bale). Interesująca w tym filmie jest całkiem udana próba zeświecczenia historii biblijnej, w której nie ma praktycznie (poza chłopcem symbolizującym Boga) elementów nadprzyrodzonych. Doskonałe aktorstwo na drugim planie (Joel Edgerton!) i wspaniała wizualnie scena przejścia przez Morze Czerwone budują ten solidny film. Za kamerą Dariusz Wolski, znakomitym polski operator.

Related posts

Leave a Comment