Kino / Teatr Magazyn Recenzja 

Festiwal Filmowy Pięć Smaków – Dni 1 i 2

Nadejdzie nasz czas, reż. Ann Hui, Hongkong

Tegoroczny Azjatycki Festiwal Filmowy Pięć Smaków otworzył najnowszy film Ann Hui. – hongkońskiej autorki nowej fali oraz jednej z najbardziej uznanych reżyserek kina Hongkongu. Artystce poświęcona została cała sekcja zatytułowana „Portret: Ann Hui” pozwalająca przypomnieć sobie starsze produkcje, jak również dopiero zapoznać z jej twórczością.

Akcja obrazu „Nadejdzie nasz czas” osadzona została w trakcie II wojny światowej w Hongkongu podczas japońskiej okupacji. Dzięki czarno-białym wstawkom widz dowiaduje się o trwającym konflikcie oraz konieczności emigracji inteligencji do Chin. Osią fabularną snutej historii jest włączenie się przez nauczycielkę do lokalnej grupy oporu, co pozwala spojrzeć na wydarzenia ze strony postronnych cywili. Niestety, produkcja Ann Hui pod względem historycznym prezentuje bardzo jednoznaczną wizję, w której Japończycy to zdecydowanie czarne charaktery. Choć propagandowy wymiar filmu nie bije aż tak po oczach, jak podczas niektórych polskich produkcji, to odczuwa się wyraźny niedosyt. Dość sztampowo rozpisane postacie, wiele wątków nie do końca rozbudowanych, choć seans trwa ponad dwie godziny, powierzchowne relacje bohaterów składają się na bardzo przeciętny obraz, który ani nie pozostanie w głowie na dłużej, ani nie zmusi do myślenia. Użyte w „Nadejdzie nasz czas” efekty specjalne psują wrażenie realizmu, tak starannie budowane poprzez długie ujęcia i szerokie kadry. Niewątpliwie, tematyka poruszana przez najnowszy film Ann Hui jest niezwykle wartościowa dla jej rodaków, jednak forma zaprezentowania tejże historii pozostawia wiele do życzenia.

Noc jest ciemna, reż. Adolfo Alix Jr, Filipiny

Wraz z dojściem do władzy prezydenckiej Rodrigo Duterte, Filipiny rozpoczęły krwawą walkę z problemem uzależnienia narkotykowego. Film Adolfo Alixa Jr rozpoczyna się przyjęciem urodzinowym, które zostaje brutalnie przerwane przez salwę wystrzałów – wraz z próbą zdławienia kartelów narkotykowych policjantom wolno strzelać do osób podejrzanych o ich sprzedaż. Gdy znika syn małżeństwa okazjonalnie handlującego zakazanymi substancjami, rozpoczynają się rozpaczliwie poszukiwania. „Noc jest ciemna” stanowi pesymistyczną wizję państwa, w którym jednostka złapana w potrzasku stara się odnaleźć swoje miejsce. Przemienne używanie niespokojnego obrazu oraz długich ujęć buduje napięcie i poczucie niepokoju, jednak to zbyt mało, aby uznać, iż filipiński film angażuje emocjonalnie. Trudno jednoznacznie określić przyczynę tej niewidocznej szyby, która nie pozwala zanurzyć się w prezentowaną historię. Bohaterowie pomimo przeżywania dramatu nie wywołują u odbiorcy dyskomfortu – cały czas pozostajemy w wygodnym fotelu, gdzie nic złego nam nie grozi. Zdecydowanym atutem obrazu „Noc jest ciemna” jest tło historyczne wzbudzające zainteresowanie i zachęcające do zagłębienia się w historię tegoż kraju. Sam pomysł na fabułę również sugerował solidny seans azjatyckiego kina. Niestety, produkcja Adolfo Alixa po pewnym czasie zaczyna nużyć, męczyć, a tym samym traci możliwość zmuszenia widowni do refleksji – a tę z całą pewnością warto podjąć.

Czysty interes, reż. Geng Jun, Hongkong

Obraz Genga Juna w repertuarze widnieje jako produkcja Hongkongu, choć nie jest to całkowicie prawda – z uwagi na konieczność ewentualnego poddania cenzurze filmu w Chinach, twórcy postanowi nie ograniczać sobie możliwości. Jest to krok w zupełności uzasadniony, biorąc pod uwagę fakt, iż „Czysty interes” stanowi satyrę, a akcja obrazu osadzona została w państwie nie pozwalającym na swobodną krytykę urzędników czy policjantów. Produkcja Juna jest minimalistyczna i należy przyznać, że to niewątpliwa zaleta tejże pozycji – ograniczenie lokacji do jednego małego miasteczka sprawia, że łatwiej przychodzi odbiorcy zapoznać się z bohaterami, którzy, swoją drogą, są niezwykle wyraziści. Świetnie rozpisane pod względem psychologicznym postacie podkreślone zostały w punkt przez charyzmatycznych aktorów. Satyra zastosowana przez reżysera ma wymiar uniwersalny – dla nieobeznanych w kulturze azjatyckiej seans dostarczy tyle samo przyjemności, co i pasjonatom. Rozwiązania fabularne choć prowadzone w ospałym tempie przykuwają uwagę widza, a akurat wzrok w tym przypadku jest niezwykle istotny – warstwa wizualna przygotowana została bowiem z należytą starannością. Większość szerokich kadrów charakteryzuje się symetrią, dokładnym przemyśleniem ustawienia nie tylko aktorów, ale również elementów z drugiego planu. Zapewne niektórych rozczaruje nieznacznie dość oszczędny humor (choć niebywale udany) i zbyt małe wynaturzenie jak na chęć pokazania rzeczywistości w krzywym zwierciadle, jednak dzięki temu reżyserowi udało się pokazać pewne wady w funkcjonowaniu społeczności, jednocześnie ich nie przerysowując.

Related posts

Leave a Comment