Kino / Teatr Magazyn Recenzja 

Pod ziemią – recenzja filmu „Katyń – Ostatni świadek”

Piotr Szkopiak – w Polsce postać nieszczególnie znana, choć na Wyspach, gdzie tworzy, też nie jest szczególnie rozpoznawalnym twórcą. Nie dziwi to z uwagi na niezbyt pokaźny dorobek artystyczny poza doświadczeniem, które reżyser zdobywał kręcąc brytyjskie telenowele, ma on na koncie jeden film pełnometrażowy niecieszący się sukcesem frekwencyjnym. Jego drugi pełny metraż może przyciągnąć do kin znacznie większą liczbę odbiorców, głównie za sprawą poruszanej w produkcji tematyki. W 2007 roku Andrzej Wajda wyreżyserował Katyń, który stanowił swoisty hołd dla ofiar zbrodni katyńskiej, w tym ojca reżysera – Jakuba Wajdy. Jedenaście lat później Szkopiak decyduje się podjąć ten temat, jednak z zupełnie innej strony. Czy Katyń – Ostatni świadek stanie się ważnym dla polskiego odbiorcy obrazem?

Fabuła filmu skupia się na śledztwie goniącego za sławą dziennikarza, który rozpoczyna dochodzenie związane z samobójstwami polskich żołnierzy przebywających w obozie dla uchodźców w Bristolu. Szybko okazuje się, że za śmiercią Polaków coś się kryje, a kolejne niewiadome prowadzą do Rosjanina, będącego naocznym świadkiem ludobójstwa dokonanego na elicie polskiego narodu. Katyń – Ostatni świadek odkrywa, piętnując jednocześnie, podejście państw zachodnich do tematu zbrodni katyńskiej oraz ignorowania winy Związku Radzieckiego celem utrzymania poprawnych stosunków dyplomatycznych. Prawdopodobnie, gdyby Piotr Szkopiak starał się iść w stronę kina historycznego powiązanego z kryminałem, mógłby z tego wyjść nie najgorszy obraz. Reżyser zdecydował się jednak na wyakcentowanie cech thrillera, wplatając w to wszystko pokraczny romans. Zatem zamiast produkcji, która by intrygowała widza, a przede wszystkim zaciekawiła swoją tematyką, dostaliśmy twór – owszem, poprawny pod względem scenariusza, jednak miałki w zakresie potencjalnego przesłania. Pocieszające jest chociaż to, iż oglądając Katyń – Ostatni świadek nie odczuwa się poczucia zażenowania, tak jak w przypadku choćby Smoleńska w reżyserii Krauzego. Podczas seansu nie będziemy więc szczególnie cierpieć, ale film Szkopiaka nie niesie za sobą głębszych wartości ani myśli, które pozostałyby z widzem po projekcji.

Nie czuje się szczególnie przekonana co do odtwórcy głównej roli Alexa Pettyfera, znanego raczej z produkcji młodzieżowych, czy kina akcji. Pomijając fakt, iż postać Stephena Underwooda (nazwisko swoją drogą dość znaczące) poskładana została z najgorszych stereotypów, to sam aktor nieszczególnie próbuje pomóc swojemu bohaterowi w nabraniu jakiegoś kształtu. Szczęśliwie dla niego – w produkcji zobaczymy o wiele gorsze kreacje, przykładowo Talulah Riley czy Piotra Stramowskiego, którzy nie wnoszą do filmu niczego dobrego. Nawet Dumbledore (Michael Gambon) nie pomoże swoim kolegom po fachu uratować produkcji pod względem aktorskim, choć Robert Więckiewicz jako jedyny utrzymuje się na powierzchni. W obrazie brakuje osobowości, która wyróżniałaby się na tle pozostałych postaci oraz jednocześnie była w stanie na barkach ponieść ciężar fabuły.

Nie oszukujmy się – Katyń – Ostatni świadek ma wiele niedociągnięć, które mogą wynikać z braku doświadczenia reżysera. Jeśli Wajdzie można było zarzucić, iż popada w nadmierne edukacyjne ujęcie filmu, to Szkopiak osiadł po zupełnie przeciwnej stronie, również jednak popadając w nadmierną gatunkowość, dodatkowo przeciętnie poprowadzoną. Niewątpliwym atutem produkcji pozostaje natomiast scenografia oraz charakteryzacja – należy przyznać, iż reżyser potrafił zadbać o szczegóły, dzięki czemu w punkt oddał klimat powojennych lat. Obraz rozczarowywać może w zakresie, w jakim idzie na skróty, dzieli z łatwością bohaterów na dobrych i złych, a samą historię ukazuje przez pryzmat tuszowania wydarzeń za wszelką cenę. Brakuje w Katyniu – Ostatnim świadku trochę odcieni szarości, postaci przejawiających ludzkie cechy, takie jakby przykładowo wątpliwości co do słuszności swoich poczynań.

Ocena: 4/10

Related posts

Leave a Comment