Kino / Teatr Magazyn Recenzja 

Pora na przygodę – recenzja filmu „Tedi i mapa skarbów”

Enrique Gato wykreował postać Tediego Jonesa, rozpoczynając swoją przygodę z animacją od krótkiego metrażu, przechodząc ostatecznie do pełnometrażowych produkcji. Wcześniejszych obrazów hiszpańskiego reżysera nie widziałam, jednak kilka zdjęć oraz opis najnowszego utworu „Tedi i mapa skarbów” wyglądały na tyle zachęcająco, iż zdecydowałam się na seans pomimo nieznajomości wcześniejszych losów głównego bohatera. Jak twórczość Gato wypada na tle animacji, do których przyzwyczaił nas Disney oraz inne wielkie wytwórnie filmowe? Na pewno dostrzeżemy różnice – dla części widowni będzie to zaleta, dla pozostałych wada, ale z pewnością warto przyjrzeć się obrazowi o znacznie mniejszym budżecie.

 „Tedi i mapa skarbów” zaczyna się od przedstawienia postaci Sary Lavrof (skojarzenia z Larą Croft nie są nieprzypadkowe), która jawi się jako nieustraszona archeolożka próbującą rozwikłać tajemnicę mitycznego króla Midasa. Oczywiście głównym bohaterem jest tytułowy Tedi cicho wzdychający do inteligentnej koleżanki, który wykorzysta każdą okazję, aby wykazać się odwagą oraz zdobyć jej serce. Zanim jednak nasz lekko niezdarny pierwszoroczniak archeologii zdąży odsłonić swe uczucia przez Sarą, będzie musiał uratować ją z rąk złowieszczego bogacza. Fabuła, jak na film animowany skierowany jednak do młodszego widza, nie jest szczególnie skomplikowana, choć wystarczająco ciekawa, aby utrzymać zainteresowanie przez większość seansu. Nie doczekamy się nietuzinkowych rozwiązań, ani spektakularnych zwrotów akcji, jednak napędzenie historii przygodą pozwala przymknąć oko na niedociągnięcia. Dużym atutem jest staranność w rozpisaniu portretów bohaterów, co zapewne wzmacnia także obejrzenie poprzedniej części animacji. Postać Tediego angażuje emocjonalnie widza trochę z uwagi na swoją nieporadność, trochę ze względu na swoją szlachetność. Chcąc, nie chcąc, zaczynamy mu kibicować, oceniać jego decyzje oraz oddychać z ulgą, gdy powiedzie się niebezpieczna akcja. Jeśli dodamy do tego bardzo charyzmatyczną mumię u boku oraz innych przyjaciół, jak choćby ptak, któremu głosu użycza w polskiej wersji językowej rewelacyjny Tomasz Knapik, to naprawdę wszystko składa się na przyjemny seans.

Animacja pod względem technicznym z pewnością nie wprawi nas w taki zachwyt jak choćby „Coco”, jednak odnosi się wrażenie, iż została wykonana z należytą starannością. Nie zdecydowano się na niepotrzebne ucieczki w efekty 3D, pozostano przy solidnej kresce z intensywnymi kolorami. Trochę zabrakło wypełnienia obrazu ścieżką dźwiękową, zwłaszcza w momencie gdy nasi bohaterowie wyruszają na przygodę do Europy. Na szczęście niedobory muzyczne nadrabiają dobrze rozpisane i naturalnie brzmiące dialogi, które wielokrotnie potrafią rozbawić odbiorcę.

„Tedi i mapa skarbów” stanowi solidny przykład filmu animowanego z dość prostym przesłaniem, stąd skierowany jest raczej do młodszego widza, natomiast starsza widownia może się na seansie nieco nudzić. Fabuła nie zaskoczy fanów tego gatunku, przebieg historii raczej należy do przewidywalnych, jednak nie odbiera to przyjemności z projekcji. Przyjemna kreska, intrygujące postacie, świetny Knapik sprawiają, że produkcja Gato zachęca do zapoznania się z pozostałą twórczością tego hiszpańskiego reżysera, a to należy uznać za sukces.

Ocena: 5,5/10

Related posts

Leave a Comment