Kino / Teatr Magazyn Recenzja 

„Prawdziwa Historia” – Roman, gdzieś Ty się podział?

Roman Polański powraca triumfalnie…

Przed seansem „Prawdziwej historii” miałem nadzieję na taki tytuł recenzji. Nadzieja jest jednak matką głupich. A w tym wypadku naiwnych – „Prawdziwa historia” to najgorszy film Polańskiego w ostatnich 30 latach.

Oparty na powieści o tym samym tytule obraz opowiada historię relacji dwójki kobiet – pisarki oraz jest przyjaciółki ghostwriterki, która obsesyjnie namawia tę drugą do napisania nowej powieści. Powieści, która ma dać nowy oddech karierze Delphine.

Ten film mógł dać nowy oddech karierze Romana Polańskiego. Niestety rewolucja zjadła w tym wypadku własny ogon. Są w „Prawdziwej historii” momenty przypominające starego Polańskiego. Niestety dużo więcej jest scen, które trudno określić innym słowem niż „kuriozalne” lub przynajmniej niepotrzebne. Sceny rozmów bohaterek wyglądają na źle zainscenizowane, co dziwi w przypadku takiego profesjonalisty jak Polański. Obraz ten wygląda na typowe dzieło odpoczynkowe starego mistrza, który podszedł do materiału wyjściowego bez serca i przez to efekt końcowy rozczarowuje po całości.

Dziwna to refleksja, gdyż Polański nawet w „Rzezi” potrafił odcisnąć własne piętno na historii, rozłożyć akcenty w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości, że to właśnie jego film. Tymczasem tutaj główny problem polega na braku tej #polańskości – nie ma w tym filmie tak naturalnego dla mistrza autorskiego sznytu, typowego dla niego osobistego podejścia do historii. „Prawdziwa historia” wygląda jak wspomnienie za mistrzem, który stracił resztki energii i wrażliwości. Który się po prostu filmowo zestarzał. Dziwi to tym bardziej w kontekście spotkania, które było bezpośrednio po filmie, a na którym Polański pokazał się jako intelektualnie ekscytujący, pełen werwy człowiek.

Brak autorskiej siły można byłoby „Prawdziwej historii” wybaczyć, gdyby nie ten irytujący brak napięcia oraz jeszcze bardziej irytujące role główne. Nie sposób wkręcić się w thriller bez atmosfery i bohaterów, którzy interesują. Szczególne rozczarowanie przychodzi tutaj ze strony Evy Green, której zagrana na jednej emocjonalnej nucie rola powinna zostać przez fanów tej wielkiej aktorki szybko zapomniana.

Podobnie jak przez fanów mistrza Polańskiego powinien zostać szybko zapomniany ten film. Oby nie okazał się on zamknięciem jego filmowej kariery. Oby nakręcił jeszcze jedno arcydzieło, bo żal się żegnać takim rozczarowaniem.

Ocena: 3/10

Related posts

Leave a Comment