Kino / Teatr Magazyn Recenzja 

„Serce miłości”: antyromantyczny romans

Boże jak dobrze teraz oglądać polskie kino, w którym rok po roku pojawiają się nowe, ekscytujące nazwiska – Matuszyński, Czekaj, Marczak, Kowalski, Domalewski, Szelc, Maślona. I Ronduda, który co prawda dał się poznać już ,,Performerem”, ale jednak dopiero ,,Serce miłości” można określić mianem prawdziwie spełnionej próby fabularnej. Styl tej opowieści sygnalizuje, że mamy do czynienia z kolejnym głosem w rodzimej kinematografii, którego chce się słuchać.

Nie bez przyczyny zacząłem od stylu, bo też on zwraca największą uwagę w ,,Sercu miłości” – jak to jest dźwiękowo przebogate, jak dobrze pomontowane i przez to w fantastycznym tempie poprowadzone. Operatorka też robi tutaj swoje – Łukasz Gutt wykonał naprawdę kawałek świetnej roboty. Nie można także zapomnieć o warstwie muzycznej, która tutaj bezpośrednio łączy się z bohaterem granym przez Jacka Poniedziałka. Wszystkie kompozycje Wojciecha Bąkowskiego, którego gra Poniedziałek, należą naprawdę do niego. I są genialne przemyślane pod kątem wpasowania w historię…

…a bardziej jej skrawków. Bo właśnie jeśli z czymś miałem problem to z historią w ,,Sercu miłości”, której po prostu w tym filmie wyjątkowo zabrakło. Pamiętając, że Robert Bolesto ostatnio napisał genialny tekst do ,,Ostatniej rodziny”, można byłoby być tym zaskoczonym. Z drugiej jednak strony odpowiedzialny on jest też za scenariusz do przypominającego pod względem opowieści do złudzenia ,,Serce miłości” film Krzysztofa Skoniecznego ,,Hardkor Disko”. Oczywiście nie mówię to o założeniu fabularnym, które te filmy różni niemal pod każdym względem, a bardziej fakt, że w żadnym z nich historia nie wydaje się być ważna, a wizualność oraz genialne aktorstwo robią całą robotę.

W ,,Hardkor Disko” według mnie tak jest, tutaj trochę tego mięsa fabularnego mi zabrakło, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Ronduda chce jednak opowiedzieć o pojmowaniu sztuki, o ludziach którzy starają się ją tworzyć, o tym z jakiego konfliktu (nie tylko wewnętrznego) ona potrafi wychodzić. I w tym jest średnio wiarygodny. Dużo bardziej trafiła do mnie relacja międzyludzka, totalnie niszcząca dla obydwu stron, bo z jednej strony nie mogą oni ze sobą być, a z drugiej nigdy nie powinni przestawać.

Poza tym, że Ronduda wygrywa ten kontrast w sposób iście brawurowy, to ma do dyspozycji parę aktorów, którzy robią ze swoich ról perełki nie do przecenienia. Szczególnie Justyna Wasilewska jest tutaj olbrzymim odkryciem, swoją rolą sygnalizując, że postaci charakterystyczne to ona potrafi zagrać we śnie. A widzów zahipnotyzować osobowością, a czasem samą niesamowicie plastyczną twarzą. O tym, że Jacek Poniedziałek jest aktorem wysokiej klasy wiedzieliśmy od dawna – Serce miłości to tylko potwierdzenie tej tezy. Oraz sygnał, że na polskiej scenie filmowej mamy kolejne mocne nazwisko. Czekamy na jeszcze więcej.

Ocena: 7/10

Related posts

Leave a Comment