Kino / Teatr Magazyn 

„Szybcy i wściekli 8”: Czuć ten zapach benzyny!

Kiedy jakaś seria filmów osiąga 8. odcinek, to zwykle oznacza, że z fazy odcinania kuponów przeszła już w etap powtarzalnej żenady. Szybcy i wściekli są jednak wyjątkiem od tej reguły, jako że seria ta ruszyła pełną parą tak naprawdę dopiero z nadejściem części piątej. Ósma nie zwalnia tempa.

Nie ma co opowiadać fabuły, bo nie o nią chodzi w serii o Szybkich i wściekłych. Wystarczy Wam tyle: rodzina się rozpada, jest hakerka, która chce przejąć kontrolę nad rosyjskim arsenałem nuklearnym, a na ratunek przychodzi facet, który nawet na chwilę nie ściąga okularów przeciwsłonecznych. Tak naprawdę jednak chodzi po prostu o szybkie auta, efektowne pościgi i…o tę łódź podwodną ze zwiastuna. Kiedy wydawało mi się, że kreatywność (choć nie wiem czy nie powinienem powiedzieć szaleństwo) scenarzystów tej serii sięgnęło już zenitu przy okazji sekwencji w Abu Dhabi…

…ale okazało się, że nie trzeba jechać tak daleko. Wystarczy skoczyć do Nowego Jorku i tam nakręcić bardzo efektowną, ale co gorsza przerażającą scenę, w której Cipher (świetna Charlize Theron) przejmuje kontrole nad samochodami, robiąc z nich kierowane przez siebie zombie. Ta scena pojawia się mniej więcej w połowie filmu – od tego momentu tempo już tylko narasta, aż to kulminacyjnej sceny, w której pojawia się ta już słynna łódź podwodna. Jest wielka moc!

Jednak to nie jest jedyna zaleta tego filmu. Od dłuższego czasu druga największą siłą tej serii jest doskonale dobrana obsada. Ci ludzie tworzą na planie rodzinę, która się ze sobą kocha, która się kłóci, ale jednak się wspiera. Bo cel jest jeden: sukces filmu, który ma wprawiać ludzi w dobry humor i dawać tyle rozrywki ile się da. W tym wypadku udało się naprawdę znakomicie.

Co pozytywne, ta rodzina się z odcinka na odcinek rozrasta – w tym dołączyli do niej już na stałe bracia Shaw (Jason Statham i Luke Evans) oraz ich matka (świetne cameo Helen Mirren). Statham z The Rockiem (który dołączył w części 5.) stanowią najlepszą parę The Fate of The Furious – energia między nimi jest pozytywnie zaraźliwa.

Jeśli szukacie rozrywki w najczystszym wydaniu – w tym roku prawdopodobnie lepszej nie było. Możliwe, że lepszej nie będzie.

Ocena: 7/10

Related posts

Leave a Comment