Świat się zatrzymał. Przynajmniej jeden z kawałków tego świata, ten wspierający liberalny, nierzadko progresywny sposób myślenia. Informacja podana przez Stephena Colberta w jego programie The Late Show jest oczywista: władze CBS właśnie ścięły najlepiej oglądany ze swoich programów. Z powodów finansowych. Yeah, right.
Żeby nie było, oglądalność The Late Show w oczach spadała. Nie zmienia to jednak faktu, że ze stacji głównego nurtu, program Colberta wciąż utrzymywał się na 1. miejscu w swoim czasie antenowym, co samo w sobie powinno zapewniać mu obłożenie reklamowego, a z tego pieniądze wystarczające do utrzymania go na antenie przez następne lata. Dlatego właśnie wyjaśnienia władz CBS, które odnoszą się wyłącznie do powodów finansowych, jakoby w tych czasach format tego typu, bardzo specyficzny, wymagający zatrudnienia pewnie ok. 150/200 ludzi, był ekonomicznie nieopłacalny. Czy nie dałoby się go utrzymać, po prostu ograniczając wydatki, jeśli rzeczywiście one miały być jedynym, podkreślam, jedynym wskazanym przez telewizję uzasadnieniem? Myślę, że sam Stephen Colbert, który przez lata występów najpierw w Comedy Central jako korespondent w The Daily Show, potem host własnego program The Colbert Report (jeden z najlepszych komediowych formatów w historii TV – I mean it.), potem w CBS, stał się niekwestionowanym, dobrze, komfortowo żyjącym członkiem elity z milionami na koncie, zgodziłby się na obniżenie uposażenia.
Jednak wydaje się, że nawet nie dano mu tej szansy. Nie było słowa o jakiejś finansowej restrukturyzacji programu, ale łaskawie pozwolono mu pozostać na swoim miejscu jeszcze 10 miesięcy. Przez te 10 miesięcy nie będziecie wylewać kasy na The Late Show, drogie władze CBS? Colbert wróci do pandemicznego formatu z domu, kręconego Iphonem? Błagam, bądźmy poważni.
Może więc istnieją jakieś inne powody, o których CBS nie chce nam otwarcie powiedzieć. Przypomnę, że dziwnym trafem nie tak dawno, Paramount zawarło ugodę z Trumpem, który pozwał potentata medialnego za przemontowany wywiad z Kamalą Harris w 60 minutes. Nie ma wątpliwości, że powodem zawarcia rzeczonego porozumienia, była trwająca właśnie fuzja Paramount i Skydance Media, której finał zależeć będzie m.in. od pozytywnej opinii Federalnej Komisji Łączności (Federal Communications Comission), rządzonej aktualnie przez popierającego Trumpa Brendana Carra. Carr stał za wskrzeszenie zamkniętych za poprzedniej komisji postępowań sprawdzających działania stacji telewizyjnych w okresie kampanii prezydenckiej, m.in. dot. CBS.
Co to ma wspólnego ze Stephenem Colbertem? Otóż Colbert, ręka w rękę w dzierżącym ponownie stery w The Daily Show Jonem Stewartem, rozpoczęli regularną krucjatę przeciwko takiemu działaniu Paramount, wskazując na drastyczne ograniczenie pierwszej poprawki do konstytucji oraz sugerując, że takie podkładanie się prezydentowi zachęci go do składania kolejnych pozwów, które stałyby się dla niego swoistym modus operandi walki z mediami. Colbert porozumienie nazwał Big Fat Bribe. Czy za to zapłacił głową?
A może ścięcie jego programu było w ogóle elementem ugody, którego jednak strony nie ujawniły? Trudno się oprzeć wrażeniu, że tłumaczenie o konieczności fiskalnego uporządkowania CBS poprzez skasowanie potencjalnie jednego z niewielu programów stacji, który przynosił jej realne pieniądze, upada. A narastają wątpliwości, czy przypadkiem zakończenie produkcji The Late Show, bezsprzecznie znanego również z bardzo ostrej krytyki Trumpa i jego administracji, nie jest efektem ubocznym zakulisowego dealu pomiędzy Paramount i Trumpem, który trudno nazwać inaczej niż to określił Colbert.
Druga kadencja Trumpa to dowód na to, że człowiek uczy się na swoich błędach. Gorzej, że tę naukę wykorzystuje do tłamszenia politycznej konkurencji i ograniczania wolności mediów. A to chyba dopiero początek.

Dodaj komentarz