Kiedy polscy sportowcy doprowadzają do łez wzruszenia…cz. 1 (przed 2010)

Przy wspomnieniu zwycięstwa Igi Świątek, określiłem umowną cezurę początku mojego świadomego sportowego życia – Mistrzostwa Świata w piłce nożnej we Francji 1998r. Oczywiście zdarzyło mi się wcześniej oglądać z tatą różne wydarzenia sportowe wcześniej. Miewam przebłyski śledzenia choćby niektórych medali Polaków z IO w Atlancie 1996r. Jednak nie były to jeszcze te pełne, prawdziwe emocje. Te realne zaczęły się od Francji, a w przypadku polskiego sportu jeszcze później, bo przecież polscy piłkarze nie występowali na francuskim mundialu. Przypomnę Wam kilka wydarzeń, o których mogliście pewnie zapomnieć albo wręcz ich nie kojarzyć. Oczywiście nie przypomnę sobie wszystkich, ale te o których wspomnę zapisały się w mojej pamięci na stałe. Na dokładkę próbka umiętności naszych komentatorów, którzy bywają czasem najlepsi na świecie!

1999: zwycięstwo Tomasza Golloba w Gran Prix we Wrocławiu

Tego biegu Tomasz Gollob nie mógł wygrać. Na ostatnim okrążeniu, kiedy w końcu minął Jimmy’ego Nielsena, wywiozło go tak mocno, że niemal wylądował na bandzie. Jednak w ostatniej chwili skontrolował motocykl, wrócił na wewnętrzną i na ostatnich metrach minął szwedzkiego mistrza świata. Stadion Olimpijski we Wrocławiu eksplodował. Niestety tamten sezon nie zakończył się ostatecznie triumfem Golloba, który po poważnym wypadku podczas Złotego Kasku (także we Wrocławiu) stracił przewagę. Szczęśliwie kilka lat później dobił swego, a o tym biegu wciąż krążą legendy.

2001: pierwsze złoto Adama Małysza na MŚ – Lahti na małej skoczni

„Jeeest, proszę Państwa! Fenomenalny skok” – wykrzyczał Włodzimierz Szaranowicz w momencie, kiedy Adam Małysz, atakując z drugiego miejsca, wylądował na 98. metrze. Prowadzący po pierwszej serii Martin Schmitt…”90 zaledwie” i było wszystko wiadomo. Po wspaniałym sezonie, z triumfem w Turnieju Czterech Skoczni, ukoronowanie w postaci złotego medalu mistrzostw świata.

2003: złoto Małysza na dużej skoczni w Predazzo na MŚ

„Po złoto, po medal. Dla nas, dla wszystkich. Pofruuunął” – i znowu niedościgniowy Włodzimierz Szaranowicz, który trochę za szybko, wydawało się, ogłosił Adama Małysza złotym medalistą tych mistrzostw. Na szczęście poczekał, przeprosił nas i przewidział, że Matti Hautamaeki nie przeskoczy Adama. I nie przeskoczył. Piękny moment!

2003: pierwsze mistrzostwo Europy w siatkówce ekipy Andrzeja Niemczyka, Małgorzata Glinka najlepszą siatkarką świata

„Jest upragniony złoty medal, gratulacje sypią się zewsząd”. Tomasz Swędrowski skomentował w 2003 roku finał mistrzostw Europy w Ankarze, w którym Złotka rozbiły w pył w Turcję. Ten turniej to historia 2 meczów – finału i półfinału, w którym Małgorzata Glinka w końcu pokazała, że jest siatkarką klasy światowej. W trwającym 3 h meczu z Niemkami zdobyła 40 punktów i doprowadziła nas do triumfu w turnieju.

2004: złoto Otylii Jędrzejczak na IO w Atenach

Dwa lata wcześniej Otylia wygrała ME w Berlinie, bijąc rekord świata na 200 metrów motylkiem Susan O’Neill. W 2003 roku dołożyła do tego wyniku mistrzostwo świata w Barcelonie. Jednak IO w Atenach, kolebce współczesnego ruchu olimpijskiego, to miało być coś kompletnie innego – po pierwsze Oti miała wystąpić nie w jednym, maks dwóch konkurencjach, a w 3, debiutując w kraulu na 400 metrów. Do klasycznej rozgrzewki na 100 metrów delfinem, zakończonej srebrem, Otylia dołożyła drugie…drugie miejsce na bardzo wymagającym dystansie 400 metrów. Jej koronna konkurencja miała jednak nadejść kilka dni później – pierwsze 150 metrów, w trakcie których goniła oddalającą się Australijkę Petrię Thomas, mogło nas doprowadzić do wrzenia…i zadania sobie pytania, po co tyle było tego pływania wcześniej. A potem stało się to (w wersji Jarosława Idziego, Przemysława Babiarza i Michała Olszańskiego):

2005: siatkarki Niemczyka bronią mistrzostwa Europy, po Glince pałeczkę przejmuje Dorota Świeniewicz

Niewielu wierzyło, że ten zaskakujący sukces uda się powtórzyć po dwóch latach. Do zespołu w niemal niezmienionym składzie dołączyły kluczowe zawodniczki – kontuzjowana tuż przed Turcją Joanna Mirek oraz Milena Rosner. Jedne z ostatnich występów reprezentacyjny zaliczyła zmarła w 2008 roku Agata Mróz, bodaj jeden z największych talentów w historii polskiej siatkówki. Podobnie jak dwa lata wcześniej, kluczowy okazał się półfinał z Rosją, wygrany w tie-breaku na przewagi. Finał zaś był popisem Doroty Świeniewicz, która została wybrana najlepszą zawodniczką turnieju.

2006: pierwszy medal Justyny Kowalczyk na IO – brąz w Turynie

Dziwny to był okres w polskim sporcie zimowym – Adam Małysz nie był u szczytu formy, Kamil Stoch miał się pojawić dopiero za kilka lat. Justyna Kowalczyk zaczęła pokazywać, że będzie mogla rywalizować z najlepszymi…i wtedy przydarzyła jej się dopingowa wpadka. Wróciła jednak na sezon olimpijski i w najtrudniejszym biegu techniką dowolną na 30 km prowadziła do 29. kilometra. Na finiszu wyprzedziły ją jednak wieńcząca swoją fenomenalną karierę Katerina Neumannova i Julia Czepałowa. Dostaliśmy ewidentny sygnał, że za 2-3 lata coś jeszcze większego będzie się działo.

2006: 2. miejsce Polaków na MŚ w siatkówce, po drodze kluczowe zwycięstwo z reprezentacją Rosji

Z Rosją Polacy wygrywali bodaj tylko wtedy, kiedy te zwycięstwa już o niczym nie decydowały. We wszystkich ważnych meczach dostawaliśmy solidne lania, często właściwie nie wahając piłki. W tym meczu wydawało się, że będzie podobnie, kiedy Rosjanie wyszli na prowadzenie 2:0. A potem…przemiana, odwrócenie wyniku i ta finałowa piłka w górze, przy której para Tomasz Swędrowski/Wojciech Drzyzgna krzyknęli zgodnie: „W górze będzie piłka…meczowa…Grzesiek Szymański…jeeeeeeest!”. Swędrowski dodał, że czekaliśmy na to tyle lat. I od tego 2006 roku, od drużyny Raula Lozano zaczęła się ta niemal nieprzerwana seria sukcesów polskich siatkarzy.

2008: złoto olimpijskie Leszka Blanika w gimnastyce sportowej

O istnieniu Leszka Blanika dowiedzieliśmy podczas IO w Sydney, gdzie był 3. Potem nie został dopuszczony do zawodów w Atenach, ale ten brak powetował sobie w Pekinie, gdzie pokazał swój skok, nazwany jego nazwiskiem. Cóż za historia!

2009: dwa złote medale Justyny Kowalczyk na MŚ w Libercu

Justyna na medalowej pozycji pokazała się w biegu na czas, jej ulubioną techniką klasyczną. Jednak tam była 3. co uznane było za niewielkie rozczarowanie. Magia zaczęła się w biegu łączonym, w którym przez większą część biegły we dwie, z Norweszką Kristin Steirą. Atak nastąpił na ostatnim zakręcie przed metą, kiedy Kowalczyk urwała się Steirze i wygrała z niewielką przewagą. Jeszcze większą niespodziankę Justyna sprawiła w biegu na 30 km „łyżwą”, w którym pokazała niesamowitą wytrzymałość. Urwała Johaug, Steirę, Szewczenko na ostatnim podbiegu i zainkasowała drugie złoto. To miała być zapowiedź pojedynku na 30kę w Vancouver. Z Marit Bjoergen.

2009: pierwsze w historii mistrzostwo Europy w męskiej siatkówce

Niezastąpiony Tomasz Swędrowski: „Zamykają wszyscy oczy. Jesteśmy mistrzami Europy”. I dodał: „Ależ szczęśliwa dla nas Turcja”, drugie złoto ME w tym kraju po triumfie kobiet z 2003 roku. Tym razem za sterami polskiej ekipy Daniel Castellani, a MVP turnieju Piotr Gruszka. To były czasy!

W następnej części zajmę się czasami 2010-2019. Czy będzie to jeszcze ciekawsza dekada?

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *