Nadrabianie filmowych zaległości cz.2: „Utrata równowagi” i sequeloza

Kolejny etap nadrabiania filmowych zaległości będzie odejściem od komercyjnego charakteru premier końcówki wiosny i lata. Przy okazji także złamię swoją obietnicę, bo niczego jeszcze nie powiem o żadnym z superbohaterów, chyba, że za superbohatera uznać Hutcha z drugiej części zaskakującego hitu pandemii „Nikt”, w którym Bob Odenkirk zrzuca prawniczy garnitur i wymierza sprawiedliwość, broniąc przy tym swojej rodziny.

Zacznijmy jednak od polskiej premiery, jeszcze z maja tego roku. Wtedy to do kina weszła „Utrata równowagi”, debiut reżyserski Korka Bojanowskiego, nakręcony na podstawie scenariusza napisanego przez samego twórcę z Katarzyną Priwieziencew. Sięgają oni w swoim filmie po historie aktorów, którzy ujawnili proceder mobbingu w polskich szkołach aktorskich, jednak tworząc opowieść uniwersalną – o manipulacji, zarządzaniu strachem i braku komunikacji, która najczęściej przeradza się w konflikt, wyniszczający dla ludzi i relacji między nimi. Głębia refleksji, siła przekazu jest w tym filmie porażająca. Jak na debiut, zachwyca też dojrzałość reżyserska Bojanowskiego, który nie tylko świadomie prowadzi swoich niejednoznacznych bohaterów przez meandry stworzonej fabuły, ale bardzo dobrze łączy narrację ze stroną audiowizualną filmu. Największą siłą którego, poza wspomnianymi elementami, pozostaje aktorstwo – od Tomasza Schuchardta w roli głównej, przez mającą za sobą dwie duże premiery w 2024 roku Nel Kaczmarek (główna rola także w „Lanym poniedziałku”), po kradnącą show w kilku scenach Tamarę Arciuchu. Nieomal perfekcyjny debiut.


Sequeloza to zjawisko od lat męczące widzów i świadczące bardzo mocno o kryzysie kreatywności hollywoodzkich scenarzystów. Te wakacje mają chyba jednak zaskakująco dużo szczęścia do sequeli nieoczywistych, ale w ostatecznym rozrachunku zupełnie udanych.

Bo udała się i „Mission: Impossible – The Final Reckoning”, w którym Tom Cruise przeżył nurkowanie niemal w Rowie Mariańskim, przenosząc materiał nuklearny i walcząc ze śmiertelnie niebezpieczną sztuczną inteligencją. Rozrywka w bardzo starym stylu, ale jednak krok w dobrą stronę, po nieco rozczarowującym „Dead Reckoning”, i kolejny dowód na to, że dodanie do obsady Angeli Bassett nigdy nie jest błędem.

Bo udał się też „Nikt 2”, sequel filmu, który zrobił furorę w kinach okresu pandemii, głównie dzięki swojej pełnej dystansu zabawie z formułą kinowej bijatyki i rewelacyjnej kreacji Boba Odenkirka. Tutaj Odekirk powraca w formie równie dobrej, Connie Nielsen jako jego żona dostaje w końcu broń do ręki, zaskakujący swoim wejściem w pierwszej części Christopher Llloyd (Dr Emmett Brown z „Powrotu do przyszłości”) wciąż z energią pali cygaro, a jako villain opowieści objawia się w kapitalnej stylówie Sharon Stone. Smakowite 90 minut.

Bo udał się też, choć najmniej, „Zakręcony piątek 2”, na który od 22 lat…nikt nie czekał. Jednak Jamie Lee Curtis ewidentnie postanowiła wycisnąć wszystko ze swojego oscarowego triumfu i dlatego praktycznie nie schodzi z ekranu od 3 lat. Ze skutkiem różnym. W tym wypadku efekt jest umiarkowanie pozytywny dla zdobywczyni Oscara za „Wszystko wszędzie naraz” i nagrody Emmy za drugi sezon „The Bear”, bo bez wątpienia pozostaje ona najjaśniejszym aktorskim elementem tego trochę za długiego, ale szczęśliwie wiarygodnie domkniętego emocjonalnie sequela.

Następne nadrabianie, już na pewno o superbohaterach. Komiksów. Wkrótce.


Oceny:

Utrata równowagi: 9/10

Mission: Impossible – The Final Reckoning: 8/10

Nikt 2: 8/10

Zakręcony piątek 2: 6,5/10

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *