Nie jeden taki Cud

Jestem w natury całkowitym pacyfistą. Do tego stopnia, że nawet pojęcie wojny sprawiedliwej wywołuje u mnie ciarki na plecach, bo rodzi się u mnie od razu pytanie, czy istnieją jakiekolwiek uwarunkowania tzw. ostateczne, w których lista możliwych rozwiązań prowadzących do deeskalacji zostaje wyczerpana. Na upartego jednak pewnie można znaleźć w historii kilka takich konfliktów, które nazwać by można było sprawiedliwymi, z różnych powodów. Często religijnych, nierzadko też mających na celu zatrzymanie zbrodniczej ideologii. Polska o dziwo była stroną takich wojen zaskakująco często, co zaowocowało kilkoma spektakularnymi zwycięstwami, o których wspomina się do dzisiaj.

Jednym z nich jest oczywiście Cud nad Wisłą, którego 105. rocznicę świętujemy dzisiaj. Wojska Józefa Piłsudskiego zatrzymały wtedy pochód Armii Czerwonej na Europę i uchroniły nie tylko świeżo odzyskaną polską niepodległość. Porażka czerwonoarmistów Michaiła Tuchaczewskiego ostatecznie unicestwiła plan przeprowadzenia europejskiej, a może nawet ogólnoświatowej rewolucji komunistycznej. Lenin, ręka w rękę ze Stalinem, chcieli bowiem po kolei sowietyzować Europę, co pośrednio udało się temu drugiemu dopiero po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to podczas konferencji jałtańskiej zostały ustalone strefy wpływów w Europie. Polska do przełomu lat 80. i 90. pozostała dyktaturą komunistyczną na pasku Moskwy. W dwudziestoleciu międzywojennym pozostała jednak niepodległa i wolna od wpływów komunizmu.

Do największych polskich zwycięstw, które zmieniały ówcześnie losy Europy, zaliczyć należy z pewnością Bitwę pod Grunwaldem z 15 lipca 1410, w której to wojska polsko-litewskie Jagiełły i Witolda znacząco ograniczyły wpływy w Europie Zakonu Krzyżackiego, pozostawiając go poobijanym, acz nie do końca zniszczonym. Dzieła musiał dopełnić dopiero Kazimierz Jagiellończyk w wojnie trzynastoletniej.

XVII wiek to bodaj najbogatszy w triumfy polskiego oręża okres polskiej historii. Wśród nich znajdziemy na pewno 1610 rok i Kłuszyn, oraz zwycięstwo armii hetmana Żółkiewskiego otwierające drogę do podbicia Moskwy. Poza tym polskie wojsko zwyciężało też dwukrotnie Szwedów: pod Kircholmem (1605), gdzie hetman Chodkiewicz odparł ok. 3-krotnie większą od swojej armię Karola IX Sudermańskiego, oraz Oliwą (1627) – jeden z niewielu triumfów polskiego floty. Trzykrotnie pokonywaliśmy też Turków. Dwukrotnie miało to miejsce pod Chocimiem, a ostatecznie z wojskami wezyra Kara Mustafy rozprawił się ówczesny król Jan III Sobieski pod Wiedniem, w tzw. odsieczy z 12 września 1683r. Turcy Osmańscy już nigdy nie otrząsnęli się z tej porażki i ich droga do Europy została nieodwołalnie zamknięta. Potęga polskiego rycerska XVII wieku była niepodważalna.

Cudem można też określić jedyną ze wskazanych tutaj bitwę polskich żołnierzy z okresu II wojny światowej – zdobycie Monte Cassino przez armię gen. Andersa było kluczowe w drodze Aliantów na Rzym.

Łza się w oko może zakręcić, kiedy wspomina się te triumfy. Z drugiej strony pozostaje mieć nadzieję, że już nigdy nasi żołnierze nie będą zmuszani do heroicznej obrony kraju, a wojska w pełnej krasie będziemy oglądać tylko na defiladach z okazji 15 sierpnia.

(zdj. z filmu „1920 Bitwa warszawska” reż. Jerzy Hoffman)

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *