Poszukiwania trwały dobrych parę miesięcy. Konsultowałem się z przyjaciółmi, z rodziną – to była dobrze przemyślana decyzja. W końcu w czerwcu 2024 roku pojechałem do schroniska i wyszedłem z nim na zapoznawczy spacer. Od razu poczułem, że to jest to. I w lipcu stało się – Kuba stał się członkiem mojej rodziny.
Nawet mi nie przeszło przez głowę, żeby zmieniać mu imię – Kuba pasuje do niego jak ręka do rękawiczki. Początkowo był stres: czy będzie się „załatwiał”, czy nie będzie czekał na powrót wolontariuszki z placówki, która się nim zaopiekowała, czy będzie normalnie jadł, czy nie stanie się agresywny. Uspokoiłem się w momencie, kiedy leżąc na kanapie, przekręcił się na plecy. Wtedy zrozumiałem, że czuje się swobodnie, bo wie, że jest w bezpiecznym miejscu, w którym spotkać go może tylko miłość. Gdzie będzie zaopiekowany, gdzie nigdy nie spotka go nic złego.

Po kilku miesiącach, tymczasowo przeniósł się do moich rodziców. Trzeba było zaopiekować się jego chorym uchem. Ten krótki czas wystarczył, żeby moja mama zakochała się w nim bez pamięci, a zwykle bardzo stonowany tato ogłosił, że adopcja Kuby byłą dla naszej rodziny najlepszą decyzją jaką można było podjąć. I teraz wychowujemy go we trójkę, dając z siebie wszystko i dostając w zamian radość przy każdym przywitaniu czy karmieniu, oraz to pełne emocji i szczęścia oczko (niestety drugie trzeba było usunąć z powodu zaniedbań poprzedniego właściciela), kiedy zabieramy go na spacer.
Chcę Wam wszystkim powiedzieć, że adopcja psa (i nie tylko) to decyzja trudna, ale jednocześnie nie było opcji podjęcia innej. Każdy kto ma to przemyślane, kto świadomie podejmie się wyzwania, szybko zobaczy jak piękny staje się świat, kiedy po przebudzeniu widzisz merdającego ogonem, wiernego przyjaciela, który ufa Ci bezgranicznie. Dlatego, że wie, że znalazł w Tobie ten punkt zaczepienia, który nigdy nie zawiedzie. I który odpowie uśmiechem, smaczkiem, pogłaskaniem na przywitanie, żeby potem szybko się zebrać i wyprowadzić go na krótszy lub dłuższy spacer po okolicy. Tak dobrze już poznanej, bo podobną trasę przeszliście już kilkadziesiąt lub kilkaset razy, i jeszcze kolejne wyprawy przed Wami. Docenicie nawet konieczność posprzątania po Waszym czworonogu, bo tak też będziecie mogli potwierdzić, że dobrze go odżywiacie, dbacie o jego podstawowy rozwój.
Pewnie powiecie, że to niewiele, ale jak dużo dla samotnej osoby, która może przez lata nie mieć dla kogo żyć. Wraz z adopcją to się zmienia i życie nabiera sensu – a to naprawdę bardzo dużo.
Adoptujcie zwierzęta, dajcie im nowy, bezpieczny dom, bo ilość takich, które potrzebują spokoju, stabilizacji jest zatrważająca. I niestety nie maleje.


Dodaj komentarz