Od kilku dni trawię to, co usłyszałem z ust kandydata Konfederacji na prezydenta, posła Sławomir Mentzena, który mówiąc bardzo eufemistycznie, w sposób brawurowy rozprawił się z tematem aborcji.
Po pierwsze, dowiedzieliśmy się, że Mentzen nie daje zgody na aborcję w żadnym wypadku. Ekstremalne poglądy? Z mojego punktu widzenia tak, ale nawet jestem w stanie zrozumieć, że światopogląd zbudowany na fundamentalizmie Kościoła Katolickiego, musi de facto obligować człowieka do pełnego odrzucenia aborcji. Jakby mi się to nie podobało i stanowiło tak naprawdę zaprzeczenie idei oddzielenia Kościoła od państwa.
Później jednak robi się już bardzo poważnie. W wypowiedzi Mentzena pojawiają się bowiem trzy istotne elementy, przez które staje się ona skandaliczna i przy ukształtowanej demokracji powinna stać się biletem w jedną stronę poza polskie życie publiczne.
Po pierwsze wedle prezesa Mentzena, podstawową kwestią do rozróżnienia jest gwałt prawdziwy i jak to określił „gwałt wymyślony”. Co Mentzen sugeruje? Nie pomylę się za bardzo jeśli zinterpretuję to tak, że te głupie baby albo intrygantki-feministki to tylko by wkopywały tych bezbronnych facetów i wysyłały ich do więzienia, za jakieś tam nieznaczące zachowania. O tych „wyzywających” już nawet wspominać nie będę. Pewnie ktoś mi teraz zasugeruje, że moja interpretacja wynika z bardzo złej woli i nastawienia do kandydata. Szczerze? Pusty śmiech i nie ten kierunek ataku – naprawdę warto posłuchać kandydata, bo on wie co powiedział.
A powiedział to i jeszcze trochę. Punkt drugi: Mentzen nie podpisałby ustawy liberalizującej prawo aborcyjne, bo „bardzo źle bym się z tym czuł”. Wypowiedzieć na poziomie prezydenta Dudy, który by się nie szczepił na COVID, bo uważał, że nie. A Panu Mentzenowi, ktoś powinien wytłumaczyć, że jakby miał nie daj Bóg zostać prezydentem tego kraju, to ma reprezentować wszystkich 38 milionów jego mieszkańców, a nie ekstremistyczną mniejszość, która jak on, źle poczułaby się z jakiegoś powodu.
Najgorsze na koniec: gwałt o według Mentzena „nieprzyjemność” lub „przykrość”. No i tutaj to już nie da się nie krzyczeć: drogi panie Sławku, gwałt to jest jedno z najpoważniejszych przestępstw, które może na lata zostawić traumę u ofiary, które jest wciąż jednym ze słabiej wykrywanych przestępstw, po którym ofiary potrzebują długiej, kompleksowej opieki psychologicznej. Pan to przecież dobrze wie. Ale też jak sądzę wie Pan, że wyszło słabo, bo gwałt porównał pan do strupa albo do tego, że spóźnił się pan na tramwaj – no cóż, nieprzyjemność.
To ostatnie powinno „zaorać” tę kampanię, ale żyjemy w czasach, w których każdy idiotyzm, szczególnie wypowiadany przez wpływowego polityka, zostanie poddany ocenie i analizie ze strony ekspertów i opinii publicznej. Czego zresztą dowodem powyższe słowa. Smutna, dojmująca konkluzja. Na koniec apeluję: proszę albo poszerzyć wiedzę, bo z aktualną będzie ciężko na dłuższą metę funkcjonować w życiu publicznym, albo przynajmniej przed wygłoszeniem kontrowersyjnej tezy, zastanowić się 3 razy.
foto: www.konfederacja.pl
Dodaj komentarz