Prezydent interweniuje w sprawie śmierci współpracowniczki Jarosława Kaczyńskiego, Barbary Skrzypek, która zmarła w sobotę. 3 (słownie: trzy) dni po przesłuchaniu w prokuraturze, gdzie występowała jako świadek w śledztwie dotyczącym tzw. dwóch wież, w którym potencjalnie podejrzanym może być sam Kaczyński. Na dodatek sprawę w delegacji do Prokuratury Okręgowej prowadzi najbardziej dzieląca postać w polskim świecie prawniczym – Ewa Wrzosek. Jedni, Ci ze strony poprzedniej władzy, uważają ją za szwarccharakter stanowiący uosobienie 8 gwiazdek, drudzy (przynajmniej w części), jako promyk nadziei na poprawę sytuacji w polskiej prokuraturze. Prawda pewnie gdzieś leży po środku, mój komentarz na temat pani prokurator zostawię na koniec.
Zajmijmy się może najpierw „interwencją” prezydenta. Andrzej Duda, dogorywający na swoim stanowisku, postanowił napisać list do samego premiera, w celu zwrócenia mu uwagi, że należy czym prędzej wyjaśnić sprawę śmierci Pani Basi. Rozumiecie? Prezydent naszego kraju pisze list do premiera, żeby objął swoim nadzorem postępowanie w sprawie emerytowanej pracownicy partii PIS. Czy oznacza to tyle, że gdyby mnie spotkała podobna sytuacja, ale potencjalnie uszedłbym z życiem, to prezydent Duda, który jak widać zna szczegóły wszystkich postępowań prowadzonych przez prokuraturę, także mój przypadek objąłby swoim parasolem ochronnym? Odpowiadam: N-I-E.
Dlaczego więc prezydent wszystkich Polaków, napisał list, który mógłby świadczyć o tym, że jest prezydentem tylko tych Polaków, którzy mają w sercu Prezesa i główną partię opozycyjną? Treść tego żenującego, kompromitującego listu, sugeruje, że z Nowogrodzkiej poszła informacja: „Andrzej, musisz”. No i Andrzej, jako dobry żołnierz partii, której nie jest członkiem, zameldował wykonanie zadania. Nie wiem jeszcze jak określić wszystkie moje odczucia z tym związane, ale jedno nazwę od razu: WŚCIEKŁOŚĆ. Wściekłość na Dudę, który pisze te same bzdury co zawsze o przejęciu prokuratury, oskarża Ewę Wrzosek o brak obiektywizmu, nie poprzestając jednak na tym i uciekając się do dość jednoznacznego nacisku na prokuratora generalnego, który wedle Dudy powinien odebrać śledztwo Wrzosek. Wściekłość na Dudę też dlatego, że dał sobie wcisnąć obowiązek napisania takiego pisma, którego forma i treść jest legitymizowana powagą (teoretyczną) sprawowanego przez niego urzędu. Wściekłość na Dudę także ze względu na to, że nigdy nie odciął pępowiny swojej partii, która czuje do niego mieszankę pogardy i braku szacunku wynikającego ze śmieszności. I wściekłość na do niedawna rządzącą partię, która zapomniała, że już nie rządzi i na tego typu wpływanie w pasywno-agresywny sposób na działania prokuratury, w demokracji nie ma miejsca. A i zapomniałem jeszcze jednego: czy Pan prezydent już nie uważa się za prawnika? Czy wynika to z poczucia winy, że tyle razy złamał za swojej kadencji konstytucję, że Trybunał Stanu powinien się zajmować jego sprawami przez 2 następne dekady? Pytam na podstawie nomen omen pytań zadanych w tekście, które sugerują podstawowe braki w wiedzy na temat procedury przesłuchania.
Nic nie usprawiedliwia zachowania Dudy i wierchuszki pisowskiej w stosunku do prokuratorki Wrzosek. Nic. Inna sprawa, że wybitnie ryzykowną decyzją było powierzenie tej sprawy, bodaj jedynej sprawy w którą bezpośrednio zamieszany jest Jarosław Kaczyński, tak jednoznacznemu politycznie prokuratorowi, który może czuć zadrę do PiS za szykany, Pegasusa i delegację. Bodnar chciał odsunąć od siebie ten problem i być może świadomie lub nie wrzucił Wrzosek na minę. Raczej nieświadomie, bo nikt przecież nie mógł się spodziewać nagłej śmierci Skrzypek. Wrzosek, która nie jest bohaterką z mojej bajki, a jej wypowiedź o tym, że przy rozliczeniach trzeba inaczej spojrzeć na możliwości wynikającego z przepisów była eufemistycznie mówiąc kontrowersyjna, ma pecha. Każda jej styczność z politykami PiS kończy się coraz to większym zamieszaniem. Może dla oczyszczenia atmosfery najlepsze co mogłaby w tej sprawie zrobić, to się wyłączyć. Nie przewiduję tego jednak, jako że determinacji i ambicji nie można jej odmówić. Byle tylko te cechy były skierowane w stronę pozytywnego rozwiązywania problemów.
Dodaj komentarz