Ostatnie spojrzenie na komisję kontroli gier i zakładów, w której umówmy się każdy z nas chciałby się kiedyś znaleźć, tylko po to, żeby tak niezauważalnie dygnąć do kamery. Wyskakują kulki z konkretnymi cyferkami.
2 i 4 to data tzw. Liberation Day. Nazwanego tak przez prezydenta Donalda Trumpa, który właśnie w 2.04 – dzisiaj – planuje ogłosić cła. Czy zostaną obłożone nimi wszystkie kraje? Jaki katalog produktów i usług zostanie nimi objęte? Na ten moment nic nie wiadomo, poza tym, że można się spodziewać bardzo poważnych wahań na giełdzie i być może recesji, bo trudno się spodziewać, żeby Kanada, Chiny, czy Unia Europejska nie odpowiedziała pięknym za nadobne. Krystalizuje się też drastyczna zmiana układu sił u północnych sąsiadów USA – W Kanadzie nowy premier Mark Carney ogłosił przyspieszone wybory, które mogą przynieść Liberałom kolejny triumf, którego jeszcze 2 miesiące temu trudno było się spodziewać. Decyzja o dymisji Justina Trudeau i chaotyczne działania administracji Trumpa, doprowadziły do trzęsienia Ziemi w sondażach i zmiany lidera, którym do niedawna bezapelacyjnie były Konserwatyści.
3 odnosi się z kolei ostatnich wypowiedzi urzędującego prezydenta, który stwierdził, że poważnie rozważa, bo jest namawiany, start w wyborach w 2028 roku, co by oznaczało trzecią kadencję na stanowisku. Komentatorzy związani z Partią Republikańską twierdzą, że prezydent trolluje, nie ma się co przejmować jego słowami i na pewno do niczego takiego nie dojdzie. Problem w tym, że to samo mówili o pokojowym przekazaniu władzy w 2021 roku, a potem obserwowaliśmy cyrk z ponad 50 sprawami sądowymi, rozpływającą się fryzurą Rudiego Giulianiego i atak na Kapitol 6. stycznia. Zresztą wbrew temu co mówią Ci skompromitowani komentatorzy, w całej dyskusji najmocniej wybrzmiewa Steve’a Bannona, byłego doradcy Trumpa, w międzyczasie skazanego za defraudacje środków, które miały być wykorzystane do wybudowania muru na granicy z Meksykiem, po czym ułaskawionego przez Trumpa ostatniego dnia pierwszej kadencji, który wspomina, że rozważane są różne warianty poradzenia sobie z problemem jakim jest 22. poprawka do konstytucji, bo przywódca takiego formatu jak Trump zdarza się raz na pokolenie, a może i rzadziej. His words, not mine.
Przypomnijmy, że 22. poprawka do amerykańskiej konstytucji wskazuje jasno:
Nikt nie może być wybrany na urząd prezydenta więcej niż dwa razy, a kto sprawował urząd prezydenta albo pełnił jego funkcję w czasie kadencji innej osoby przez ponad dwa lata nie może być wybrany na urząd prezydenta więcej niż raz. (…)
Dodatkowo, z analizy innych przepisów konstytucji, wynika, że kandydatem na stanowisko wiceprezydenta może być tylko osoba, która posiada bierne prawo wyborcze na prezydenta, tzn. jest obywatelem urodzonym w USA (lub zamieszkuje w USA co najmniej od 14 lat), w odpowiednim wieku – 35 lat lub więcej – i nie sprawowała urzędu prezydenta więcej niż 2 kadencje. Jakby to powiedzieć, żeby nie być brutalnym? Bez zmiany konstytucji, Donald Trump nie będzie mógł się ubiegać o trzecią kadencję. I żadnego znaczenia nie ma w tym miejscu kaliber postaci, ani chęci Bannona i jego wyborców. Ciekawe co z tym zrobią…czekam na te „intepretacje”. Spodziewam się szokującej gimnastyki prawnej.
Na koniec 25. A dokładnie 25 i 4 – 25 godzin i 4 minuty (i 46 sekund) trwało przemówienie senatora z New Jersey Cory Bookera, który w ten sposób chciał zaprotestować przeciwko łamaniu prawa przez Trumpa. Czy da jakiś wymierny skutek? Wątpię, ale w oblicza żałosnej postawy większości Demokratów, którzy #NicNieMogą, jest objawem przebudzenia się lewej strony sceny politycznej.
Jeszcze nie minęły 3 miesiące, a tyle się dzieje…
foto: Guardian
Dodaj komentarz