FILM Magazyn Recenzja 

“Doktor Sen” czyli jak Stephen King stał się George’m Lucasem

Do niedawna nie byłem wielkim fanem „Lśnienia” Stanleya Kubricka. Właściwie do tego dnia, w którym wszedłem do sali obejrzeć „Doktora Sen” (Sna? Sena? – cholera wie jak to powinno się odmieniać lub nie odmieniać.) Od tego momentu uważam film Kubricka za dzieło wiekopomne z dwóch podstawowych powodów: Dlatego, że w przeciwieństwie do sequela ma sobie coś absolutnie niezapomnianego i kluczowego – filmową klasę, pokazującą jak wielkim artystą był Stanley Kubrick, mimo niektórych potknięć. Żeby zrobić na złość Stephenowi Kingowi, który uważa ten filmowy półprodukt za wreszcie takie „Lśnienie”, jak chciał…

Read More