FILM Magazyn Recenzja 

Warszawski noir – recenzja “Pana T.”

Choć stara marketingowa maksyma głosi, że nieważne jak o nas mówią, ważne by nie przekręcali nazwiska, to jednak szkoda że premiera „Pana T.” otoczona jest atmosferą sądowej afery o prawa autorskie. W wypadku filmu Marcina Krzyształowicza nawet nazwisko Leopolda Tyrmanda jest sugesytywnie zamienione na tytułową pojedynczą literę, a napisy początkowe informują widza, że historia ta nic wspólnego z biografią nie ma. Szkoda że ten spór gdzieś w tle premiery pobrzmiewa, zwłaszcza, że obok „Bożego Ciała” jest to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy polski film tego roku. Od czasu decyzji…

Read More