Felieton FILM Magazyn 

Barwny obraz polskiej animacji najnowszej – omówienie pakietu „Akcja Animacja”

Całkiem niedawno w moich rękach znalazł się dwupłytowy pakiet “Akcja Animacja: filmy najnowsze” z  wybranymi polskimi filmami tego gatunku, datowanych na lata 1994 do 2008. Tradycja animacji w naszym kraju sięga lat 60, w których nowa forma krótkich obrazów pozwalała twórcom na więcej wolności w przekazie i środkach wyrazu. Warto zapoznać się z wczesną twórczością Witolda Giersza ze względu na przełomowość stosowanej przez niego techniki –  kładzenia farby bezpośrednio na celuloid (źródło: „Historia Kina Polskiego 1895-2014” Tadeusz Lubelski). Dzieła Polaków były doceniane za granicą, na festiwalach w Oberhausen (“Fotel” i “Hobby” Szczechury), Annecy (“Klatki” Kijowicza). Lata 80-te to okres powstania dwóch,  najlepszych w moim uznaniu, obrazów, czyli nagrodzonego Oscarem “Tanga” Zbigniewa Rybczyńskiego i “Łagodnej” Piotra Dumały, na motywach opowiadania Dostojewskiego. Pakiet DVD wydany przez Narodowy Instytut Audiowizualny wydaje się być zatem dobrą okazją do sprawdzenia, co reprezentują sobą współcześni spadkobiercy dzieł Lenicy, Giersza i Szczechury.

            Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie będę kreował tym tekstem swojego światopoglądu na kondycję współczesnej animacji. Nie sposób patrząc przez pryzmat zestawienia 33 filmów uzyskać pełen obraz. Poniższe omówienie będzie raczej dotyczyło zauważalnych cech wspólnych i  podobieństw dzieł z listy.

Minimalizm środków wyrazu kluczem:

Nie mówię tego ze względu na upodobanie przeze mnie estetyki pełnej “powściągliwości”. Przede wszystkim ubogie w efektowne środki wyrazu obrazy, zdecydowanie bardziej sprzyjają zabiegom interpretacyjnym. Zredukowanie obrazu do niezbędnego minimum umożliwia zastosowanie głębokiej metaforyki w prostej do osiągnięcia formie. Oprócz tego pozwala na uniknięcie kiczu spowodowanego dążeniem do realizmu. Monochromatyczność bardzo dobrze sprawdza się w filmach bardziej surowych, pełnych chłodu i niepokoju. Potęguje ona np.industrialny proces powstawania człowieka w “Operze Ocalenia” Tomasz Kozaka. Eksperymentalne “bazgroły” i amorficzne kompozycje Olgi Wroniewicz w “00:03:04:08”  dają pole do wyjątkowo szerokiej interpretacji. W barwach czerni i bieli ukazane zostaje głęboko zakorzenione w tradycjach i wpływach  przeszłości polskie społeczeństwo będące bohaterem zbiorowym “Masy” Wojtka Bąkowskiego. Sprawne użycie koloru połączone z prostą kreską osiągnięto w “Uwaga! Złe psy”, portretując wrażliwą część duszy małomiasteczkowej grupy “dresów”. Kluczem jakości wyżej wymienionych filmów, oprócz prostoty i minimalizmu, pozsotaje przede wszystkim autorski, dobrze przemyślany koncept.

Klęska prób realizmu:

Zupełnie inaczej prezentują się dzieła, w których animacja dąży do jak największego realizmu wizualnego (nawet jeśli problematyka jest fantastyczna). Głównym oponentem tych dzieł jest czas, który daje o sobie znać w obrazach dążących do jak największej wiarygodności wizualnej. Co więcej dzieła prezentowane w pakiecie zdają się kłaść większy nacisk na obraz aniżeli treść. Nie jestem entuzjastą twórczości Bagińskiego, którego “Sztuka Spadania” i “Katedra (niezawarta na płytach) są dla mnie pustymi wydmuszkami, w których do strzępków treści dorabiana jest wyjątkowo pieczołowicie warstwa wizualna. Po 10 latach wyłania się z nich wizualna groteska lub merytoryczna pustka. Także wyjątkowo oczywiste przesłanie napotyka toporny styl animacji w “Maskach” Piotra Karwasa. Z powyżej opisanego problemu bez szwanku wyszedł “Roman Dżentelmena”, który połączył ascetyczny minimalizm z realizmem obrazu. Zawarta w filmie sekwencja slajdów wyuzdanych zdjęć czynią z dzieła Kozaka prawdziwie perwersyjne dzieło sztuki.

Warunki sprzyjające absurdowi:

Gatunek animacji pozwala na nieco luźniejsze podejście do historii, a różnorodne środki wyrazu poszerzają pole swobody humorystycznej. Odbiór takich filmów  jest zależny oczywiście od odbiorcy, ponieważ decydująca jest tu jego wrażliwość na absurd. “Mileńka” łączy ze sobą malarstwo Marca Chagalla z tańczącymi kankana kurami i grającym na banjo kogutem… “Próżnia” mogłaby być zachowawczą historią o pierwszym polskim załogowym locie w kosmos, ale wnikliwe obserwacje niedorzeczności PRLu i humor ala „migocząca światłem, radioaktywna Maria Skłodowskiej Curie” czynią z niej wyjątkowo trafną i zabawną satyrę. Jam Session to obraz, który dzięki świetnym rolom głosowym Witolda Zborowskiego, Ewy Szykulskiej oraz wyjątkowej techniki wyróżnia się na tle innych.J eśli gatunek animacji powstał by przenosić na ekran rzeczy pozornie niemożliwe do pokazania w klasycznym kinie, to brak granic może jak najbardziej dotyczyć także absurdu.

Nie są to oczywiście wszystkie cechy wyróżniające pakiet, ale zdecydowanie najbardziej zauważalne. Bardzo często problematyka dzieł lawiruje wokół tematów “nam bliskich” – polskiego społeczeństwa, kraju, mentalności i uwarunkowań historycznych. Ma to także odzwierciedlenie w rodzimych fabułach pełnometrażowych (dzieła Domalewskiego, Smarzowskiego, Szumowskiej). Wzrok twórców często kieruje się w stronę przyszłości i dystopii (dwa filmy Kozaka z pakietu). Pozostają także dzieła tak wymykające się schematom, jak “Film mówiony 2”, że nie sposób szukać w nich podobieństw, bo są jedyne w swoim rodzaju.

Choć składanka  Akcja Animacja nie prezentuje pełnego obrazu obecnej animacji (tym bardziej, że ostatni film na niej pochodzi z 2007), można wysnuć z niej kilka interesujących wniosków. Rozwiązania technologiczne pozwalają na coraz to lepsze techniki animacji komputerowej. Rozwój i różnicę widać zestawiając ze sobą “Maski” Karwasa z “Sztuką Spadania” Bagińskeigo (dzieli je jedynie 6 lat). Wciąż obrazy  nastawione na wykorzystanie najnowszych technik, a pozbawione głębszego przekazu pozostają jedynie bezemocjonalną kartką z pamiętnika historii animacji. Minimalizm nie traci wartości i nieprzerwanie od lat 60 w rękach sprawnego reżysera może stworzyć dzieła głębokie i prowokujące. Tematyka pozostaje zróżnicowana, ale zauważalne są ciągoty opowiadania historii o nas samych. “Akcja Animacja” jest nie tyle wyborem najlepszych animacji, ile pokazaniem ich zróżnicowania i rozwoju, a także dobrą możliwością odkrycia twórców prawdziwie niezależnych.

Related posts

Leave a Comment