Felieton FILM Klasyka Kina Magazyn Recenzja 

Igranie z czasem – analiza filmu “Mr. Nobody”

W każdym momencie czasu kryje się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

W każdym momencie czasu kryje się wieczność.

Pani Jeziora, A. Sapkowski

Gołębim przesądem nazywa się przekonanie, że wykonywana przez podmiot czynność ma wpływ na inne wydarzenia. Przeświadczenie to daje przede wszystkim złudną nadzieję, że jednostka mogąca pochwalić się możliwością wyboru jest kowalem swojego losu. Belgijski reżyser Jaco Van Dormael w swojej produkcji z 2009 roku Mr. Nobody stawia tytułowego bohatera – jedynego śmiertelnego człowieka – przed rozważaniami na temat losów minionego życia. Jednakże tematem niniejszej analizy nie będzie próba psychologicznego ujęcia koncepcji sensoryczno-motorycznej, a dociekanie o czasie i sposobie jego przedstawienia.

Istotną rolę w kreacji świata przedstawionego odgrywa narracja – już w erze kina niemego kinematografia aranżowała i wykorzystywała przemienność płaszczyzn czasowych, umożliwiając tym samym swobodne kojarzenie z sobą czterech rodzajów wydarzeń: aktualnych (ekstraspekcja), przeszłych (retrospekcja), przyszłych (futurospekcja), jak również tych rozgrywających się w czasie subiektywnym (introspekcja). Każdy z tych wariantów stanowi odrębny tryb narracyjny oraz moduł temporalny kina, pozwalając jednocześnie na ich nieskrępowane spajanie oraz kojarzenie ich z sobą[1].

Fabuła filmu nawiązuje do starej żydowskiej legendy, według której każdy człowiek przed przybyciem na świat trwa w raju, a na chwilę przed narodzeniem dotyka go anioł, które to dotknięcie pozbawia jednostkę niebiańskich wspomnień[2]. Nemo Nobody w wyniku przeoczenia trafia do świata, mając wciąż w pamięci rajskie spostrzeżenia. Nietypowy dar głównego bohatera staje się źródłem jego nieszczęść – Mr. Nobody widzi przyszłość, a odległe czasoprzestrzenne wrażenia są wyraźne i realistyczne, jakby odgrywały się w teraźniejszości. Jednak zasadniczą rolę w percepcji utworu odgrywa wsteczna narracja, będąca w tym przypadku nadrzędną zasadą kompozycyjną, która nadaje znaczenie projekcji. Ponadto, narracja wsteczna pozwala ukazywać rozmaite wymiary czasowości: od mikroczasu bohaterów, rozumianego jako uchwycenie chwili i doświadczeń życiowych o różnej intensywności, które przerywają uregulowany czas codziennych zajęć, po eschatologiczną perspektywę czasu monumentalnego, czyli temporalność, która zaprzecza nawet czasowi historycznemu i dąży do wieczności[3].

Jaco Van Dormael w filmie Mr. Nobody niemal w każdej ze scen podkreśla, że czas jest zaledwie sekwencją wydarzeń, tym samym bohaterowie nie istnieją poza czasem, ponieważ nie mogą egzystować poza wydarzeniami. Możliwym do wyprowadzenia jest więc wniosek, że jedną z ważniejszych konieczności życiowych jest władanie czasem[4], która to władza wymaga od jednostki wykonywania rachuby. Główny bohater opowiada o swoim życiu poprzez wydarzenia, które następnie miały wpływ na jego przyszłość. Jednocześnie w sposób dowolny manipuluje czasem, często zmieniając jego bieg, czego najlepszym przykładem jest scena na dworcu, kiedy jako mały chłopiec zmuszony jest wybrać jednego z rodziców. Ta sytuacja – pojmowana jako życiowy wybór – wpływa na dalszy kształt danego wymiaru czasowego, a kiedy protagonista wyczerpuje nitkę narracyjną, perfidnie rozpoczyna narrację od nowa, podejmując zgoła odmienną decyzję. Wielokrotnie retrospekcje nadają narracji niezwykle subiektywny charakter, przez co odbiorca wraz z każdym następnym wydarzeniem poddaje w wątpliwość, które z nich naprawdę miały miejsce, a które są zaledwie wytworem wyobraźni głównego bohatera.

Postawić jednak można byłoby pytanie, czy okoliczność, że Mr. Nobody zwierza się ze swojej przeszłości, prezentując przy tym ścieżki wzajemnie się wykluczające, decyduje o jego niewiarygodności jako narratora fabuły. Nie można wykluczyć, że źródłem takiej metody demonstrowania zdarzeń jest percepcja czasu, rozumiana jako czas psychologiczny,czyli osobiste odczucie dotyczące upływu czasu. Rozważania, których tematem jest przeszłość bohatera oraz kreowana przyszłość, ulegają metamorfozom w zależności od stanu emocjonalnego postaci. O ile z początku film wydawać się może zlepkiem niezrozumiałych sekwencji, z każdą następną sceną poszerzającą kontekst sytuacyjny odbiorca dekoduje motywacje głównego bohatera oraz potencjalne przyczyny wielu wymiarów czasowych.

Jednakże czas formowany jest w znacznej mierze poprzez słowa. Wyróżnić można byłoby dwie płaszczyzny – jedna z nich kreowana byłaby przez słowo, druga poprzez wizję. Bohater, przede wszystkim na skutek dialogu z dziennikarzem chcącym uchwycić historię ostatniego śmiertelnego człowieka w czasach nieśmiertelności, tworzy obraz poprzez wypowiadane zdania. Subiektywność narracji nie pozwala przypisać jej waloru wiarygodności, jednak to narrator ma w tym momencie siłę sprawczą. Jednocześnie w retrospekcji Mr. Nobody’ego pojawiają się futurospekcje, które nie tylko odwołują się do znanego wrażenia déjà vu, ale również do legendy o niebiańskich wspomnieniach. Co ciekawe, postać, pomimo świadomości przyszłych wydarzeń, nie podejmuje prób zmiany biegu przyszłości, zasadniczo ze względu na brak takiej możliwości lub brak chęci. Mając na barkach ciężar świadomości jutra, bohater pozostaje bierny, jak choćby w przypadku wypadku, do którego doprowadza nieumyślnie jego ojciec, a które to zdarzenie rzutuje na resztę ich rodzinnego życia. Fabuła nie przesądza o przyczynie bierności Nemo Nobody’ego, jednak domniemywać można, iż podąża on ślepo za Ananke – uosobieniem konieczności, bezwzględnego przymusu i nie jest on w stanie przeciwstawić się sile zmuszającej go do podporządkowania się wyrokowi przeznaczenia.

Nie sposób nie zwrócić również uwagi na przedstawienie w filmie Mr. Nobody czasu, który organizowany jest przez powtarzalne, skończone szeregi wydarzeń. Cykliczność czasu, a więc podejmowanie na nowo tego samego zdarzenia, ale zmieniając je na przykład pod kątem uczestniczących w nim postaci, potęguje wrażenie metaforycznego koła. Jednocześnie powtarzalne segmenty fabuły wcale nie wykluczają możliwości wprowadzenia linearności do przebiegu historii – czas cykliczny przenika oraz wnika w czas linearny, doprowadzając tym samym całość do końca.

Oko soczewki kamery skupia się na powolnym umieraniu Nemo, zaś bohater snuje refleksje na temat swojego życia, w którym istotne znaczenie miał jeden bieg za odjeżdżającym pociągiem. Rozbieżność płaszczyzn czasowych, w których raz udaje mu się dogonić cel, a innym razem nie, pociąga za sobą konsekwencje kolejnych wariantów, przez co umyka poczucie, jakie elementy opowiadania są ważne, a które nie mają znaczenia. Ptak rozbijający się na szybie pędzącego samochodu, niezaciągnięty hamulec ręczny, kropla deszczu rozmazująca atrament na kartce papieru. Protagonista w teorii mógłby władać czasem, biorąc pod uwagę jego zdolność do futurospekcji, a jednocześnie zostałby zupełnie zdominowany przez ciążące nad nim fatum. W filmie belgijskiego reżysera czas płynie, nie dając się przy tym schwytać przez Mr. Nobody’ego, a w tym samym momencie niezmienny czas, który można by schwytać – nie istnieje. Bohater nie jest zatem w stanie w racjonalny sposób mówić o czasie, który jest niemożliwy do pojęcia.


[1] M. Hendrykowski, Czas fraktalny. O ewolucji wyobrażeń czasu w kinie współczesnym. Kwartalnik Filmowy 86, s. 67.

[2] L. Mastalerz, Mechanika gry abstraktów, dostęp online: 21 maja 2019 r.,  https://www.dwutygodnik.com/artykul/1724-mechanika-gry-abstraktow.html

[3] M. Bal, Narratologia. Wprowadzenie do teorii narracji, tłum. zbior. pod red. E. Kraskowskiej i E. Rajewskiej, Kraków 2012, s. 80.

[4] A. Zajączkowski, Czas Afryki Czarnej [w:] Czas w kulturze, Warszawa 1987, s. 16

Related posts

Leave a Comment