FILM Magazyn Recenzja 

Wojna i wiara – recenzja ‘Ukryte życie’

Będzie czas przed ‘Ukrytym życiem‘ i czas po ‘Ukrytym życiu‘, parafrazując słowa krytyków na temat jednego z najbardziej przereklamowanych filmów ostatnich lat. Z nowym obrazem Terrence’a Malicka tego problemu nie ma, a on sam jako artysta może znacznie zyskać dzięki zastosowaniu takiego podziału, bowiem od czasu ‘Drzewa życia‘ z 2011 roku jego produkcje nie cieszyły się sukcesem. Czas po ‘Ukrytym życiu‘ jest jednocześnie oczekiwaniem na zbliżający się koniec obecnego roku i przypieczętowanie pozycji najlepszego filmu. Zazdroszczę uczestnikom festiwalu w Cannes, gdzie miał on światową premierę i współczuję tak wysoko postawionej poprzeczki reszcie stawki. Niezmiernie się cieszę z powrotu do formy amerykańskiego reżysera. 173min mijają momentalnie, a mimo cierpliwego tempa wzrok nie odkleja się od ekranu. Po wyjściu z sali kinowej ma się ochotę wrócić do fotela i zapiąć ponownie pasy. To jest mój rollercoaster, Panie Scorsese. Myślę, że i Panu się spodoba.

Ukryte życie‘ jest historią nader prostą, w której na pierwszy plan wychodzi wielkość czynu jego głównego bohatera. Dramat wojenny osadzony w Austrii po przyłączeniu państwa do III Rzeszy Niemieckiej przedstawia koleje losu Franza – Franciszka Jägerstättera (August Diehl), spędzającego pierwsze lata wojny w otoczeniu rodzinnego ciepła i idyllicznej alpejskiej osady Sankt Radegund. Budzą go trzy młode córeczki, u boku leży piękna i kochająca żona, w powietrzu unosi się zapach siana, a do uszy dobiegają dźwięki hodowlanych zwierząt. Dookoła przepiękne pejzaże górskie i stoki oświetlone blaskiem słońca. Jakże odmienny jest to obraz od tych, które przeciętny człowiek widzi przed oczyma na myśl o II Wojnie Światowej.

Film jest oparty na wydarzeniach rzeczywistych i prawdziwej postaci. W 2007 roku papież Benedykt XVI beatyfikował Jägerstättera, stawiając go za wzór męża i ojca. Religia odgrywa bardzo dużą rolę w życiu bohatera, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę rejon geograficzny. Jednak z biegiem czasu wydaje się, że mieszkańcy wioski w Oberdonau zapominają o naukach Chrystusa, a w zamian kierują swoje uszy, oczy i serca w stronę Adolfa Hitlera. Ta druga wielka postać w historii ludzkości, o której wspomniałem i wszystko, co reprezentuje staje się punktem sporu między Franzem a lokalną społecznością oraz armią nazistowską. Jako aktywny i głęboko wierzący katolik, nie jest w stanie znieść działań wojennych wymierzonych w niewinnych, a nie dając ponieść się panującej wokół histerii i kultowi jednostki jednocześnie wystawia się na atak. Natychmiastowym efektem odmowy złożenia przysięgi wierności dyktatorowi jest jego internowanie.

Pozostawiona bez męża z gospodarstwem rolnym i dziećmi na głowie, jego żona Fanny (utalentowana Valerie Pachner) stara się wykonywać prace związane z uprawą roli, hodowlą zwierząt i wychowywaniem najmłodszych. Jej największym zmartwieniem poza tęsknotą za ukochanym staje się ostracyzm społeczny. Sąsiedzi opętani szałem i nienawiścią spluwają na nią, kiedy przechodzi obok, okradają, przeklinają. Niczym wiedźmy w filmach Roberta Eggersa i Lukasa Feigelfeda, które męcząc się z oszczerstwami skierowanymi w ich kierunku, ostatecznie dają upust emocjom i przybierają postać narzucaną na nie przez społeczeństwo. Żona Franza oczywiście takiej pokusie nie ulega. To nie ten rodzaj opowieści, ale ludzkie zachowania są bardzo podobne w stosunku do czarownicy, żony zdrajcy, podczłowieka, zwierzęcia. Każde z nich jest horrorem.

Z drugiej strony, więzień jest kuszony przez przedstawicieli armii, prawnika, księdza by podpisał przysięgę i uratował siebie przed wyrokiem śmierci, a swoją rodzinę przed marnym losem bez ojca w domu i pomocy przy pracy. Inspiracje ‘Męczeństwem Joanny d’Arc‘ Carla T. Dreyera są widoczne jak na dłoni, a fakt, że powtarzałem seans tego arcydzieła kina niemego na kilka dni przed przyjazdem do Wrocławia na American Film Festival nie pozwolił mi przeoczyć tych wizualnych i narracyjnych analogii. Cierpienie i męczeństwo są wymalowane na twarzy postaci Franza, podkreślone przez liczne zbliżenia rysujące ból emocjonalny bohatera i zachodzący wewnątrz spór pomiędzy racjonalnością a wiarą.

Wspominałem o ‘Drzewie życia‘, przy którym za pracę operatorską odpowiedzialny był geniusz i trzykrotny zdobywca Oskara Emmanuel Lubezki. Do najnowszej ekranizacji Malick zatrudnił w tej roli Jörga Widmera, z którym współpracował już wcześniej, ale nigdy na takim poziomie. Zdjęcia zapierają dech w piersiach. Wykorzystanie panoramicznego obrazu, obiektywów szerokokątnych i ruchów kamery z ręki w kierunku od ogółu do zbliżenia dają tutaj fenomenalny efekt. Zarówno sceny w plenerze budujące kontrast z wojną przez bliski kontakt z przyrodą, jak i te wewnątrz zdają się być nagrywane przy użyciu jedynie naturalnego światła dziennego lub źródeł widocznych w przestrzeni kadru – cudowne ujęcia z wykorzystaniem blasku świecy, pojedynczej lampy lub małego więziennego okienka, przez które dostają się promienie słońca.

Muzyka, którą skomponował James Newton Howard na potrzeby filmu przyprawia mnie o łzy za każdym razem i oddaje w pełni emocje oraz cierpienie bohaterów, których niewypowiedziane słowa w stosunku do siebie, do swoich bliskich, do swoich rodaków i wrogów wybrzmiewają za pomocą dźwięków skrzypiec i pianina.

Ukryte życie‘ kończy plansza cytująca fragment powieści ‘Miasteczko MiddlemarchGeorge’a Eliota, która łapie w klamrę i podsumowuje cały seans w sposób wybitny, jakiego ciężko się spodziewać po takim zabiegu w kinie.

Rosnące bowiem dobro na tym świecie jest po części rezultatem zdarzeń zwykłych, nie historycznych, i to, że z tobą i ze mną nie jest tak źle, jakby mogło być, jest w połowie zasługą tych, którzy wiernie przeżyli swoje ukryte życie w cieniu i spoczywają w nieodwiedzanych grobach.

Od siebie dodam na zakończenie inny cytat, tym razem autorstwa Herberta Marcuse. Niech będzie pochwałą dla Terrence’a Malicka i jednocześnie dla każdego z nas – miłośników tego filmu.

Sztuka nie zmieni świata na lepsze, ale może wpłynąć na świadomość i skłonności mężczyzn i kobiet, którzy mogą tej zmiany dokonać.

Ocena: 9,5/10

Related posts

Leave a Comment